Pokonałem trzy najgorsze uzależnienia i odzyskałem kontrolę nad swoim życiem!

Witam, z tej strony Adrian i to jest pierwszy wpis na blogu. Będę się starał pisać tutaj o nawykach, ponieważ mocno się tym interesuję, a pokonywanie i tworzenie nowych nawyków stało się moją pasją. Cały czas nad nimi pracuję.

Na początku opowiem o sobie i pokażę, jaką długą drogę przeszedłem, aby być tutaj, gdzie teraz jestem, ponieważ pokonałem trzy najgorsze uzależnienia i to z nimi walczyłem najdłużej. Kilkukrotnie próbowałem je pokonać, aż w końcu się udało. Podczas wychodzenia z tych trzech uzależnień zbudowałem silne podstawy silnej woli i dyscypliny, które teraz pomagają mi wychodzić z kolejnych małych złych nawyków i budować zdrowe.

Zacznę niestety od najgorszej strony, ponieważ nastoletnie lata nie były kolorowe…

W wieku 13 lat wypiłem pierwsze piwo, a w wieku 15 lat wódka lała już się strumieniami. Szybko się uzależniłem od alkoholu, ponieważ miałem wadę wymowy i się mocno jąkałem. Tak mocno, że jak wychodziłem z domu, to bardzo ciężko było mi się odezwać i często mówiłem bardzo mało, prawie nic. Ale jak wypiłem, to byłem bardziej odważny i jąkałem się mniej. Wtedy mogłem się już odzywać, a nawet dzwonić do innych osób.

Porzuciłem szkołę w bardzo młodym wieku i moim argumentem też było silne jąkanie. To była tylko wymówka i tak już każdy wiedział, że się jąkam. Jak to mówią, człowiek uczy się całe życie i teraz uczę się i będę zaliczał egzaminy eksternistycznie.

W wieku 19 lat doszły narkotyki, a dokładnie kokaina. Wtedy odkryłem, że po tym się nie jąkam i mogłem powiedzieć, co tylko chciałem. Bardzo szybko od tego się uzależniłem. Pamiętam, że jak jechałem na święta, to zamówiłem, aby się nie jąkać przy rodzinnym stole.

Tak żyłem do 25. roku życia. Pracowałem, zawsze szukałem takiej pracy, gdzie nie ma kontaktu z klientami i nie trzeba dużo mówić. Pracowałem w warsztacie samochodowym, myjni samochodowej, trochę przy rusztowaniach, trochę na budowie i w warsztacie spawalniczym. Pracowałem i wszystko traciłem, to, co zarobiłem, a nawet zarabiałem mniej, niż wydawałem, i później miałem duże długi.

W wieku 25 lat bolała mnie już głowa od tego wszystkiego. Chciałem bardzo zmienić swoje życie i postanowiłem, że wyjadę do Norwegii. Wyjechałem bardzo szybko, żeby nie zmienić zdania, sprzedałem samochód i udało mi się załatwić przez internet pokój u polskiej rodziny w Oslo. Wyleciałem w ciemno, bez pracy… Pamiętam, że miałem duży stres i nie wiedziałem, jak to będzie. Tylko wyobrażałem sobie i obiecałem sobie, że będę szukał pracy codziennie, aż znajdę i starałem się szukać codziennie przez 8 godzin. Pracę znalazłem następnego dnia na myjni samochodowej. Po dwóch miesiącach się zwolniłem, ponieważ dowiedziałem się, że zarabiam mniej niż najniższa podstawa i znowu szukałem pracy. Szukałem codziennie przez 8 godzin, szukałem wszędzie, gdzie się tylko dało. Wydrukowałem 100 CV i wszędzie rozdawałem, w restauracjach itd. Przechodziłem przez starówkę i zobaczyłem, że stoi kontener, gdzie są wrzucone kawałki karton-gipsów i mówię, o tutaj jest remont, wchodzę. Wszedłem i zobaczyłem dwóch budowlańców. Pytam ich, czy mogę rozmawiać z szefem, a oni mówią, szefa nie ma, a co chciałeś? A ja mówię, chciałem rozmawiać z szefem i zapytać, czy jest praca. Nie, szefa nie ma, ale on nie potrzebuje pracowników. A ja mówię zostawię swój numer na karton-gipsie i jak będzie potrzebował, to zadzwoni. A oni, a no, ok. Tak zrobiłem, zapisałem swój numer na karton-gipsie… Po kilku dniach dzwoni telefon i szef mówi, że jest praca na jeden dzień, czy chcę. A ja pomyślałem sobie, jeden dzień to lepsze niż nic i tak się pieniądze już kończą, to chociaż cokolwiek zarobię. I mówię, tak chcę, a on podał adres i powiedział, jutro na siódmą.

Przyjechałem i pamiętam, że dawałem z siebie wszystko. Nie znałem się za bardzo, ale patrzyłem, jak inni pracują, i starałem się powtarzać to samo. Oni wszyscy widzieli, że nie mam zielonego pojęcia o budowie i remontach. Na koniec dnia przyjechał szef i później pogadał z pracownikami. Podszedł do mnie i mówi, w niedzielę pracujesz? A ja mówię, no, mogę pracować, jak trzeba. A on mówi, to jutro o dziewiątej po ciebie przyjadę, gdzie mieszkasz? Przyjechał po mnie i pojechaliśmy robić elewację w centrum Oslo. Szef robił przy jednym oknie, a ja przy drugim i znowu podglądałem, jak pracuje, i robiłem to samo co on. Pamiętam, że bolała mnie strasznie głowa, tak mocno, że aż prawie pękała, ale wiedziałem, że nie mogę przerwać, bo mnie obserwuje i jestem teraz na próbie. Jakoś dałem radę, zrobiłem tyle, ile dałem radę. Na szczęście pracowaliśmy krótko, bo to była niedziela i jakieś sześć godzin, może trochę mniej. Po pracy podszedł do mnie i dał mi kontrakt na miesiąc, ale ja się wtedy ucieszyłem 😉 Później na rok, a po roku już na stałe.

W Norwegii wziąłem ślub i przyszła córeczka na świat i wróciliśmy do Polski. W Polsce jeszcze trochę wyjeżdżałem do pracy w Norwegii i tam odkryłem filmy z rozwojem osobistym. Później kupiłem książkę Tony’ego Robbinsa „Obudź w sobie olbrzyma”.

Chciałem coś wynieść z tej książki i próbowałem robić listy „to do”, ale szybko przestałem, ponieważ i tak nie robiłem wszystkiego z tej listy i uznałem, że to jest bez sensu. Przecież i tak mnie nikt z tego nie sprawdzi. Pisał też, że trzeba chodzić do lasu i się wykrzyczeć, i to też było takie dziwne. Pomyślałem sobie, co on pisze?

Z tymi listami „to do” kilkukrotnie próbowałem, zaczynałem i rezygnowałem, ale z każdym następnym razem miałem troszkę więcej dyscypliny. Piłem coraz mniej, ale dalej marzyłem o tym, żeby więcej zarabiać i definitywnie przestać pić. Próbowałem zbudować kontrolę nad swoim życiem, ale to nie było takie proste. Musiałem przeczytać trochę książek i obejrzeć dużo podcastów, zanim to wszystko poukładało się w głowie. Dzisiaj już nie mam złych uzależnień czy nawyków, po których miałbym wyrzuty sumienia. Po uwolnieniu od trzech najgorszych uzależnień odzyskałem kontrolę nad własnym życiem, zyskałem więcej kreatywności, więcej skupienia i więcej energii. Teraz rezygnowanie ze złych nawyków i budowanie nowych jest dla mnie dużo łatwiejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry